Będąc młodą lekarką...

Agatę Cibullę znam od lat z biblioteki jako dziewczynę oczytaną, a do tego uśmiechniętą, ładną i miłą. Od innych dowiedziałam się, że jest także bardzo zdolna i w tym roku ukończy drugi kierunek studiów, kierunek uważany za najtrudniejszy: medycynę. Wcześniej zaś ukończyła magisterskie studia z biotechnologii, również trudne i wymagające.
Ma lat 28 i jest łebianką. Wkrótce będzie lekarzem. Czyli kimś, kto w odczuciu większości spośród nas pełni w życiu rolę wyjątkową, znacznie większą, niż tylko wykonywanie prestiżowego zawodu.

Agato, dlaczego chcesz zostać lekarzem?
Żeby leczyć.

Odniosłam w tym momencie wrażenie, że Agata w swojej skromności jakby speszyła się, że ta jej prosta odpowiedź zabrzmiała zbyt idealistycznie i dlatego szybko dodała:

A poza tym zawód lekarza jest zawodem pewnym, praca w nim zawsze będzie.

To racjonalne dopowiedzenie utwierdziło mnie jednak - chyba wbrew zamiarowi rozmówczyni - że podstawową motywacją Agaty jest leczenie ludzi, choć wydaje się to takie niedzisiejsze, "zacofane".

Czy wraz z otrzymaniem dyplomu lekarskiego studenci, już prawie lekarze, wciąż składają Przysięgę Hipokratesa i czy traktują ją serio?
Przysięga Hipokratesa wciąż obowiązuje. Na zajęciach z historii medycyny analizowaliśmy każdy jej fragment. Czy traktujemy ją serio - jak najbardziej. Jednak w dzisiejszych czasach oficjalna przysięga składana przez świeżo upieczonych lekarzy brzmi już zupełnie inaczej i nosi nazwę "przyrzeczenia lekarskiego". Duży akcent pada w niej na zachowanie tajemnicy lekarskiej.

A co z zapisem "po pierwsze nie szkodzić"?
Łacińskie przysłowie "primum non nocere" czyli "po pierwsze nie szkodzić" widnieje na ścianie niemal każdej sali wykładowej, w której mamy zajęcia. Nie pozwalają nam o nim zapomnieć. Odnoszę jednak wrażenie, że to Pani pytanie nawiązuje trochę do nagłaśnianych ostatnio w mediach afer związanych z kilkoma tragicznymi zgonami dzieci, które były ewidentnym skutkiem niekompetencji "leczących" ich lekarzy. Z własnych obserwacji widzę, że nigdy nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Są lekarze wspaniali, którzy na zawsze w moich oczach pozostaną wielkimi autorytetami, a są tacy... że nigdy nie zrozumiem jaki mieli cel idąc na medycynę.

Z wielkim zainteresowaniem rozmawiam z Tobą. Między innymi dlatego, że zawsze wysoko ceniłam rozmowy z lekarzami i z... księżmi. Kiedyś trochę naiwnie wydawało mi się, że jedni i drudzy są najbliżej tajemnicy życia. Czy tak jest? Czy czujesz się bliżej tych najważniejszych spraw?

Współczesna medycyna wraz z postępem niesie ze sobą coraz więcej problemów etycznych. Czy masz ich świadomość?
Tak. I dlatego nigdy nie mogłabym być np. ginekologiem. Nie wyobrażam sobie stanąć przed dylematem aborcji czy przepisania tabletek antykoncepcyjnych 13-letniej pacjentce.

A jaką specjalizację chcesz wybrać?
Pediatrię, a dalej w jej obszarze onkologię albo endokrynologię.

A jakie specjalizacje są najczęściej wybierane przez Twoje koleżeństwo ze studiów? Czy jest ich top lista?
Nie ma takich wiodących. Na 25 osób z mojej grupy prawie każdy planuje wybrać coś innego. Jest kilka specjalizacji na które dostanie się stanowi większy problem i jest to np. kardiologia czy onkologia. A nawiązując do onkologii to przy okazji zdradzę, że mój narzeczony, który dwa lata temu ukończył studia wybrał właśnie onkologię. Wpływ na jego wybór na pewno miał fakt, że mamy w Bydgoszczy niezwykle nowoczesne Centrum Onkologii, bez wątpienia dorównujące znanym klinikom europejskim.

Statystyka podaje, że najbardziej deficytowe, najrzadziej wybierane specjalizacje to geriatria i medycyna paliatywna. Czy ktoś z roku to wybrał?
Co prawda są to specjalizacje, które można robić dopiero po internie, ale spośród znajomych nikt nie wspomina żeby chciał je w przyszłości obrać.

Agato, a gdzie w przyszłości chciałabyś pracować? W dużym centrum, gdzie jest możliwość pracy badawczej, naukowej, czy też "na rubieży"?
Zdecydowanie bardziej interesuje mnie praca z pacjentem aniżeli naukowa. Specjalizację i doświadczenie chcę zdobyć w dużym mieście, ale w dalszej przyszłości nie muszę i nie planuję wiązać się z metropolią. Wcześniej często myślałam o powiązaniu swojej pracy z inżynierią tkankową - to w kontekście ukończonej biotechnologii. Sama jeszcze nie wiem czy coś z tym zrobię. A tak w ogóle, to dawniej, jeszcze zanim dostałam się na medycynę to miałam inne marzenia... Poprzez związanie Łeby, a więc i moje, z Misjonarzami Oblatami, marzyłam o wyjeździe na dalekie misje, aby tam leczyć ludzi. I to marzenie wciąż we mnie pozostaje, choć narzeczony wyjechać nie chce. Teraz nie chce. Ale to wcale nie znaczy, że nigdy. Więc marzenie gdzieś tam w głębi duszy pozostaje...

A czy widzisz siebie w przyszłości w Łebie?
Kiedyś zarzekałam się, że nigdy tu nie wrócę. Z obserwacji i doświadczeń wiedziałam, że w małej miejscowości ludzie potrafią niszczyć siebie nawzajem plotkami, obmową... Ale teraz kiedy już mnie tu od kilku lat nie ma, to wraca sentyment do Łeby. I na dzień dzisiejszy już się tak nie zarzekam. Więc kto wie, może kiedyś...?

Czego z Łeby najbardziej brakuje Tobie, gdy długo jesteś poza nią?
Rodziny.

A z czym kojarzy się Łeba Twoim znajomym z daleka?
Gdy nowi znajomi pytają mnie, skąd jestem, a ja odpowiadam, że z Łeby, to prawie zawsze słyszę okrzyk zachwytu "Ooo, Łeba..., morze... Wy tam macie takie piękne wydmy ruchome, Słowiński Park Narodowy!". Większość ludzi, których znam kiedyś tu była i wspomina Łebę z dużym sentymentem.

Czy kojarzysz radiową "Młodą lekarkę na rubieży"?
Nie, nie wiem kto to.

Przepraszam za pytanie. Za młoda jesteś, żeby kojarzyć. To bohaterka kultowych słuchowisk Ewy Szumańskiej, granych wespół z Janem Kaczmarkiem. Każde zaczynało się od "Będąc młodą lekarką na rubieży, wszedł raz do mnie pacjent...". Cudny kabaret, namierz w wolnej chwili stare nagrania. Kto wie, może w przyszłości sama - na bazie własnej praktyki lekarskiej - będziesz tworzyć jeszcze takie pozamedyczne dzieła? Ale teraz nie namawiam Ciebie, abyś rozpraszała się "na boki". Przyszłość przed Tobą. Mam jednak - na zakończenie tej rozmowy - pytanie właśnie "z uśmiechem": czy możesz mi podać jakieś Wasze medyków klubowe określenia "branżowe", które my pacjenci znamy z nazw oficjalnych?
Muszę chwilę pomyśleć, bo wszystkie te, które w pierwszej kolejności mi się nasunęły brzmią raczej drastycznie. Ale np. "Żaneta" to potoczne określenie dużej strzykawki, "złoty środek" oznacza relanium, natomiast "piguły" to słodkie określenie dla pań pielęgniarek.

Agato, dziękuję Ci bardzo za rozmowę i za czas dla czytelników Ichtys. Jeśli kiedyś w przyszłości nie wyjedziesz z mężem na dalekie misje, to przyjedźcie oboje do Łeby. Tutaj też wciąż jest teren misyjny... Może tutaj czekają Ciebie większe wyzwania niż w Kamerunie czy na Madagaskarze? Zapytaj o to naszych Misjonarzy Oblatów.
Dużo dobrego Tobie życzę.

z Agatą Cibullą rozmawiała Maria Konkol

Drukuj

Partnerzy

  • Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (otwiera się w nowym oknie)
  • Biblioteka Narodowa (otwiera się w nowym oknie)
  • Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa (otwiera się w nowym oknie)
  • Instytut Książki (otwiera się w nowym oknie)
  • Legimi (otwiera się w nowym oknie)
  • Academica (otwiera się w nowym oknie)

Godziny otwarcia

poniedziałek 8 - 19
wtorek 8 - 19
środa 8 - 19
czwartek 8 - 19
piątek 8 - 19
sobota 10.00 - 14.00

Kontakt

siedziba:
ul. 11 Listopada 5a [mapa]
84-360 Łeba
tel. 59 866 17 23
kom. 690 623 193
NIP: 8411338650
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ochrona danych osobowych

Funkcję Inspektora Ochrony Danych Osobowych w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Łebie pełni Pani Anna Cykman.

Kontakt e-mail:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Klauzula informacyjna o przetwarzaniu danych osobowych