
Piotra Zienke poznałam, gdy jeszcze jako uczeń szkoły podstawowej korzystał z biblioteki miejskiej. Zawsze go podziwiałam za to, że jest skromny, pracowity i konsekwentnie dąży do realizacji swoich marzeń. Poprosiłam go, aby opowiedział o swojej nauce i pracy, którą wykonuje.
Skończyłeś Akademię Marynarki Wojennej w Gdyni. Dlaczego wybrałeś akurat tę uczelnię?
Ciężkie pytanie ... Myślę, że chciałem robić coś innego, coś wyjątkowego. Od zawsze pragnąłem, aby praca była związana z moimi zainteresowaniami, aby była ciekawa i dawała duże możliwości rozwoju. Akademia Marynarki Wojennej z pewnością pozwala poszerzać horyzonty, a przy tym uczy pracowitości i wojskowej pokory.
Dlaczego nawigacja? Czy to jest trudny kierunek?
Zainteresowanie nawigacją związane jest bezpośrednio z moją pasją jaką jest żeglarstwo. Muszę przyznać, że na wybór kierunku studiów w znaczny sposób wpłynęły dwa czynniki. Pierwszym jest właśnie Łeba, w której się wychowałem, drugim zaś - myślę że dużo ważniejszym - są ludzie, którzy za młodu zaszczepili we mnie miłość do morza, rodzice, którzy godzili się na moje morskie (nie zawsze bezpieczne) eskapady oraz koledzy, z którymi żegluję do dziś. Czy nawigacja to trudny kierunek? Trudno powiedzieć. Dla osób z humanistycznym umysłem na pewno tak. Dodatkowo studia wojskowe są specyficzne, ponieważ łączą wojskową dyscyplinę ze sporą dawką nauki. Zaprawa, siedem godzin zajęć dziennie, pięć razy w tygodniu i tak przez pięć lat. Do tego służby oraz weekendy i wakacje spędzone na poligonach lub uroczystościach. Ale naprawdę warto było. Ta szkoła uczy życia.
Czy trudno Ci było przyzwyczaić się do dużego miasta? Czy miałeś kompleksy, że pochodzisz z małej Łeby?
Kompleksów nie miałem. Nie ma powodów, aby wstydzić się Łeby. A do dużego miasta naprawdę nietrudno się przyzwyczaić.
Co najbardziej podobało Ci się w dużym mieście?
Najfajniejsze w dużym mieście jest to, że żyje ono przez cały rok. Łeba niestety tylko w sezonie. Poza tym - większe możliwości dokształcenia się, rozwoju, pracy. Nietrudno zauważyć, że większe miasto daje większe możliwości.
Co chciałeś robić po skończeniu studiów?
Chciałem trafić na okręt i realizować się w kierunku, który skończyłem. Na szczęście mi się udało. Nie mógłbym służyć w "zielonej" jednostce. Bieganie za czołgiem byłoby dla mnie udręką.
Pracujesz na statku transportowo-minowym. Na czym polega ta praca? Czy możesz o niej opowiedzieć?
Służę na okręcie ORP "Lublin" jako dowódca działów: rakietowo artyleryjskiego i broni podwodnej. Mówiąc krótko - odpowiadam za uzbrojenie. Dodatkowo, tak jak pozostali oficerowie, pełnię wachty na mostku jako oficer wachtowy.
Pracujesz w Świnoujściu.Dlaczego akurat tam?
Dlaczego Świnoujście? W Marynarce Wojennej RP mamy dwie flotylle: 3. Flotyllę Okrętów w Gdyni oraz 8. Flotyllę Obrony Wybrzeża w Świnoujściu. Ja po studiach zostałem skierowany akurat do Świnoujskiej.
A jaki stopień wojskowy posiadasz?
Obecnie posiadam stopień podporucznika marynarki.
Czy tęsknisz za Łebą?
Tęsknię i często ją odwiedzam. Jednak muszę przyznać, że brak tu miejsc pracy i możliwości rozwoju dla młodych ludzi. Niestety takie mamy czasy, że bez znajomości lub pensjonatu po rodzicach młody człowiek nie może tu liczyć na wiele.
Czy w przyszłości chciałbyś tu wrócić?
Ciągle tu wracam. W Łebie mieszka moja rodzina, znajomi. Ale powrót na stałe w moim przypadku będzie możliwy zapewne dopiero na emeryturze.
Co mówią Twoi koledzy, gdy słyszą, że pochodzisz z Łeby?
Prawie zawsze słyszę od nich ciepłe słowa. Każdy opowiada, że kiedyś był w Łebie i że bardzo mu się podobało. Zazdroszczą mi tego, że przez znaczną część życia Łebę miałem na co dzień.
Co lubisz robić w wolnym czasie?
Lubię podróżować, uwielbiam jazdę na rowerze. Wieczory zaś lubię spędzać ze znajomymi przy grillu i szklaneczce - wody mineralnej .
Dziękuję za rozmowę!
