Pani Patrycja Głuszko jest studentką konserwacji i restauracji dzieł sztuki na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Zadałam Pani Patrycji kilka pytań związanych z jej kierunkiem studiów.
- Ciekawi mnie czy te studia które Pani wybrała są trudne i jaki dają start w dalsze życie?
Ciężko jest jednoznacznie stwierdzić czy studia są trudne. Na pewno wymagają ogromnego zaangażowania. W ramach zajęć odbywają się wykłady z różnych dziedzin, często na pozór nie związanych ze sztuką. Na pierwszym roku studiów musimy przebrnąć przez bardzo obszerną chemię w budownictwie, technologie i metody datowania drewna czy anatomię. Oprócz tego odbywają się też zajęcia z rysunku, malarstwa, rzeźby i kopii, pozłotnictwa i technik malarskich i oczywiście z historii sztuki, która jest przerabiana niezwykle szczegółowo. Konserwacja trwa aż 6 lat. Przez ten czas studenci muszą się stać ekspertami w bardzo wielu dziedzinach. Myślę, że są to studia przyszłościowe. W zależności od wyboru specjalizacji przyszły konserwator dzieł sztuki może zajmować się malarstwem ściennym lub sztalugowym, pracować z papierem i skórą lub zajmować się rzeźbą czy też architekturą. Tak naprawdę możliwości po takich studiach jest bardzo dużo, tym bardziej, że niewiele osób w Polsce takie studia kończy.
- W takim razie to bardzo ciekawe studia. A czemu wybrała Pani akurat Toruń? A miała Pani może jakieś swoje wystawy? Czy może na początku brała Pani udział w jakichś konkursach?
Konserwacja i restauracja dzieł sztuki na UMK w Toruniu to jedna z najlepszych w Europie. Mój wydział współpracuje z różnymi ośrodkami, praktycznie na całym świecie, opracowuje nowe technologie w dziedzinie wzmacniania struktury zabytków, udoskonala bezinwazyjne metody badań itp. Podejście do dzieła sztuki jest bardzo naukowe. Szczerze mówiąc, wybierając ten kierunek studiów nie brałam nawet pod uwagę ASP w Warszawie czy w Krakowie, od początku zależało mi na tym żeby studiować właśnie na UMK w Toruniu. Jeśli chodzi o wystawy to zazwyczaj uczestniczyłam w wystawach zbiorowych, indywidualnie wystawiałam swoje prace tylko raz w Bibliotece Miejskiej w Łebie. Brałam udział w wielu konkursach artystycznych, w większości z nich będąc jeszcze w szkole podstawowej i gimnazjum.
- Czytałam że tematem Pani prac jest najczęściej człowiek. Maluje Pani również martwe natury i pejzaże. Widziałam również obrazy, na których w większości byli ludzie. Czy jest Pani z nimi jakoś spokrewniona lub związana, czy raczej maluje Pani ludzi, którzy zaskoczyli lub zainspirowali Panią mimo, że nie poznała ich Pani wcześniej?
Są to raczej osoby mi bliskie lub ludzie z mojego otoczenia, zazwyczaj członkowie rodziny, sąsiedzi, przyjaciele. Bezkonkurencyjnie moją ulubioną modelką jest moja babcia. Malowanie i rysowanie jej sprawia mi ogromną przyjemność. Martwe natury i pejzaże wykonywałam głownie na zajęciach w liceum plastycznym. Przyznam szczerze, że ostatnio bliższe niż malarstwo stały się dla mnie architektura i rzeźba.
- Na tym zakończę wywiad. Bardzo dziękuje za poświęcony czas i chęć podzielnia się informacjami o Pani uczelni i prawdopodobnie o dalszym życiu.
- Ja również dziękuję.
Rozmawiała Aleksandra Gierszewska - uczestniczka projektu "Jestem łebski" realizowanego dla młodzieży gimnazjalnej przez Bibliotekę Miejską
