piątek, 22 września 2017

Opowieść nadbałtycka

Kilka lat temu biblioteka nawiązała kontakt ze Stanisławem Mocarskim, aktywnym literacko byłym mieszkańcem Łeby i otrzymała od niego fragmenty wspomnień związanych z naszym miastem, w tym nieprawdopodobną wręcz  "Opowieść nadbałtycką".  Co ciekawe, zdarzenie opisane we wspomnieniu Stanisława Mocarskiego, wcześniej stało się kanwą opowiadania "Amerykanie! Amerykanie wylądowali!!!" (pierwsza publikacja 1960 r.) autorstwa Andrzeja Urbańczyka, światowej sławy żeglarza i pisarza, mieszkańca Łeby w czasie, którego zdarzenie dotyczy. Opowiadanie Urbańczyka jest w zbiorach biblioteki, w książce "W Łebie jak w niebie" wyd. Gdańsk 2004. Wspomnienie Stanisława Mocarskiego przywołujemy niżej:

 

Było to na początku lat pięćdziesiątych, chyba w roku 1953. Akurat ukończyłem w Warszawie kurs nauczycielski, wykorzystując roczny urlop płatny i jako specjalista przedmiotowy zostałem skierowany do nadmorskiego miasteczka Łeba w powiecie lęborskim. Było to typowe miasteczko rybackie. Prawie wszyscy jego mieszkańcy żyli z ryb: albo je łowili, albo pracowali w fabryce konserw czy też w którejś z wędzarni. W porcie rybackim kołysało się około 60 kutrów.

Pewnego dnia gruchnęła w miasteczku wieść, że będą tu nakręcać film pt. "Opowieść atlantycka". Reżyserowała go Wanda Jakubowska, znana wówczas osobistość w świecie filmowym. Ekipy dekoratorów wykonały sztuczne palmy, bo Łeba miała być w tym filmie miasteczkiem śródziemnomorskim. W filmie, obok innych aktorów, grało dwóch chłopców ze szkoły podstawowej. Jednym z nich był znany dzisiaj aktor Damian Damięcki. Matka jego postawiła warunek, że nie zawali szkoły. Zdjęcia robione były całymi dniami i o normalnej nauce w szkole nawet mowy nie było. Kierownik produkcji zgłosił się do naszej szkoły z propozycją zatrudnienia prywatnego nauczyciela. Musiał to być nauczyciel uniwersalny. W tym rankingu wygrałem ja, a to ze względu na znajomość języka rosyjskiego.

Pamiętam, jak wspomniana wyżej p. Jakubowska angażowała mnie do pracy. Zapytała "ile oni wam płacą?" Podałem sumę. "Pomnożymy to przez trzy, dobrze?" Byłem oczarowany i na podstawie umowy - zlecenia stałem się członkiem ekipy filmowej.

W końcowej części filmu była najważniejsza scena: wyzwalanie przez Amerykanów tego śródziemnomorskiego miasteczka. Dobrze się składało, bo akurat w Lęborku stacjonował batalion czołgów. Film podpisał z dowództwem umowę na wykorzystanie tych czołgów i jako statystów ich obsługi. Dekoratorzy szybko je przemalowali ze wszystkimi szczegółami. Nasze miasteczko miało być za chwilę wyzwolone przez Amerykanów. Sunęły te czołgi asfaltową drogą z Lęborka do Łeby. Żołnierze w mundurach US Army stali w wieżyczkach czołgów.

W tym czasie ze wsi Gęś leżącej po lewej stronie tejże szosy jechał rolnik. Zobaczył czołgi i amerykańskich żołnierzy. Ogarnął go szał radości. Zawrócił wóz i popędził do wsi. "Ludzie, Amerykanie nas wyzwolili!" - krzyczał. Cicha wieś oszalała z radości.

Niestety, koniec tej opowieści jest żałosny. Film krytycy uznali za nieudany, a rolnik z Gęsi za defetyzm skazany został na pół roku więzienia.

Stanisław Mocarski

Godziny otwarcia

poniedziałek-czwartek 12-19
piątek 8-19
sobota 10-14

Kontakt

ul. 11 Listopada 5a [mapa]
84-360 Łeba
Tel. +48 059 8661723
Fax +48 059 8661723
NIP: 8411338650
Napisz do nas e-mail

Polub nas na Facebook'u Muzyka Kontakt Kontakt Kontakt