czwartek, 22 listopada 2018

Tragedia kutra ŁEB 30

Za sprawą naszej kroniki, spotkań w bibliotece i artykułów w prasie historia kutra ŁEB 30 odżyła. 28 października skontaktował się z nami via Internet Marek Kaliciński, siostrzeniec tragicznie zaginionego na morzu szypra ŁEB 30 Gerharda Kusza. Przekazał wiadomość, że w ubiegłym roku wraz z zaprzyjaźnionym zespołem rock-szantowym Załoga Dr. Bryga z Giżycka stworzyli piosenkę "Wachta" opisującą tragedię ŁEB 30. Piosenka jest dostępna pod linkiem

www.soundcloud.com/zaloga-dr-bryga/za-oga-dr-bryga-wachta

Ryszard Leszczyński, absolwent Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni i Uniwersytetu Gdańskiego, oficer mechanik okrętowy pierwszej klasy, marynista i publicysta morski, za książkę "Tragedie rybackiego morza" uhonorowany został wieloma wyróżnieniami. Indeks tej bardzo ważnej monografii aż 52 razy wymienia łebskie kutry i łodzie. W tomie pierwszym, w części "Tragedie żółtków" szeroko opisana została tragedia kutra Łeb-30 z grudnia 1959 roku - zginęło wówczas 5 rybaków, czterech spośród nich nigdy nie odnaleziono, na łebskim cmentarzu mają oni symboliczny grób.

Tragedia kutra "ŁEB 30"

Historia kutra "ŁEB 30" rozpoczyna się 26 listopada 1959 roku w Szczecinie, gdzie kończył się okres jego budowy i przygotowanie do pierwszego rejsu. Kuter wszystkie testy przeszedł pozytywnie, bez poważniejszych zastrzeżeń. Zauważone drobne braki w ratunkowym osprzęcie nakazano uzupełnić w Świnoujściu.

Rankiem w sobotę 5 grudnia czterdziesty ósmy z serii stalowy kuter średniego typu K-15R rozgrzewał silniki i przygotowywał się do opuszczenia wyspy. Na jednostce przebywała już starannie dobrana czteroosobowa załoga. Choć zadziwiająco młoda, to jednak prezentująca zróżnicowany zasób doświadczenia i poziom morskiej wiedzy. Jako szypra zaokrętowano 26-letniego Gerharda Kusza, stanowisko szefa maszyn powierzono 31-letniemu Edmundowi Kobielskiemu, a obowiązki starszego rybaka 21-letniemu Zygmuntowi Palakowi. Jako rybaka zatrudniono 25-letniego Józefa Śnioszka, który cztery miesiące wcześniej rozpoczął pracę na kutrach, szukając swego szczęścia na morzu. Do załogi dołączył również szef ds. eksploatacji spółdzielni rybackiej w Łebie Stanisław Witas.

Około południa "ŁEB 30" wypłynął z portu, by po kilku godzinach osiągnąć świnoujską keję. Na miejscu rybacy ustalili dzienny postój, po którym mieli obrać kurs na Łebę. Nie wiedzieli, że już nocą o 22.50, Koszaliński Urząd Morski ogłosił pogotowie sztormowe, a później alarm. 6 grudnia o godzinie 10.45 "ŁEB 30" i jego powiększona o niecodziennego pasażera załoga opuściła Świnoujście. Było już dość pochmurnie, mroźno, pogwizdywało już ostro, ale skoro stan morza na razie określano czwórką, a niebezpieczeństwo zaczynało się, gdy tych stopni było 5-6, to nikt nie podważył decyzji szypra o kontynuowaniu rejsu. Spiesząc całą naprzód kuter dość szybko znikł za linią horyzontu. W poniedziałek, 7 grudnia, o godzinie 3.30 zmorzony ciężkim sztormem "ŁEB 30" pojawił się na redzie Ustki, mierząc w wejście do portu. Obserwujący morze dyżurny latarnik latarni morskiej w Ustce i portowy bosman śledzili z niepokojem krążące zakolami po wodzie, podchodzące do falochronu światła. W porcie ratowniczy kuter "R2" dostał rozkaz gotowości do akcji. Z kolei portowy bosman udał się na drewniany pomost, gdzie zamierzał obłożyć cumy zbliżającej się jednostki. Ale wtem spostrzegł, że kuter w jednej chwili zmienia pozycję. Nagle wszystkie znaczące go światła przybrały niezrozumiałe położenie, gasnąc, znikając w ciemności nocy i morza. Wtedy nie było już żadnych wątpliwości, że statek tonął i trzeba było zorganizować ewakuację załogi. Został ogłoszony alarm i trzy minuty później "R2" wypłynął przed port na ratunek. Jednak silny rozkołys, wiatr i noc nie ułatwiły ratownikom zadania. Przeszukiwanie akwenu położonego po zachodniej stronie wejścia długo nie przyniosło efektów, a przenikliwy mróz odbierał całkowicie nadzieje na odnalezienie załogi żywej. W końcu około 5.00, w świetle blasku wystrzelonych rac zauważono sterczący ukośnie znad wody szczyt nadbudówki i maszty. Załoga "R2" nie zwlekała, snopem światła oświetlała wrak kutra i pokonując gwizd sztormu nawoływała załogę. Odpowiedziała im martwa cisza. Parę minut później zniechęceni niepowodzeniem ratownicy z "R2?" zawrócili do portu. Rozpoczęło się nerwowe oczekiwanie na nastanie poranka. Mimo światła dnia o bliższym poznaniu sytuacji na wraku czy choćby dotarcia w pobliże miejsca dramatu nie było mowy, ponieważ wciąż utrzymywała się wysoka fala. Koło południa na krótko zrobiło się spokojnie. Wykorzystali tą okazję dwaj rybacy z Ustki, chwytając za wiosła niewielkiej, przybrzeżnej łodzi rybackiej. Chwilę później znaleźli się już przy wraku i dokonali przerażającego odkrycia. Na maszcie znajdował się zamarznięty człowiek. We wtorek 8 grudnia, niesłabnący sztorm w dalszym ciągu nie pozwalał na opuszczenie portu i podejście do przybierającego powoli postać lodowej góry wraka.. Dopiero w środę około 10.15, gdy sztorm ustał, dwaj wcześniej przybyli łebscy rybacy: Piotr Strzegowski i Tadeusz Retmański, mając specjalny ponton, ekwipunek i asekurację motorowych łodzi, przedostali się z plaży na burtę wraka i zdjęli przymarznięte zwłoki. Jak się potem okazało, było to ciało Stanisława Witasa, dla którego rejs miał być urozmaiceniem życia urzędniczego. Oczywiście będąc przy wraku, dokonano niewielkich oględzin, poszukując spoczywających gdzieś we wnętrzu kadłuba rybaków. Dostrzeżono przy tym, że na burcie kutra nie ma tratwy ratunkowej. W czwartek 10 grudnia, godząc się z prawdopodobnym przypuszczeniem, że czterej rybacy z "ŁEB 30" zostawili swój kuter i wsiedli na tratwę, zorganizowano akcję poszukiwawczą. Z kolei tego samego dnia, wyciągnięto z wody wrak, definitywnie stwierdzając, że jest pusty. Poszukiwania rozbitków nie dały żadnych rezultatów. Dopiero po dziesięciu dniach znaleziono dryfującą pustą tratwę 14 mil na południe od brzegów Bornholmu. Rybaków z "ŁEB 30" nikt i nigdy nie widział, ani żywych, ani zmarłych. Przyjęto w końcu, że Gerhard Kusz, Edmund Kobielski, Zygmunt Palak i Józef Śnioszek zginęli na morzu. Symboliczny grób załogi kutra "ŁEB 30" znajduje się na cmentarzu w Łebie.

Na podst. "Tragedii rybackiego morza" Ryszarda Leszczyńskiego (Gdańsk 2005 wyd. 2 popr.)
oprac. Karolina Chrostowska

Godziny otwarcia

poniedziałek 8 -18
wtorek 8 -18
środa 8 -18
czwartek 8 -18
piątek 8 -18

Kontakt

siedziba:
ul. 11 Listopada 5a [mapa]
84-360 Łeba
tel. +48 59 866 17 23
kom. +48 690 623 193
NIP: 8411338650
Napisz do nas e-mail

UWAGA

W związku z termomodernizacją budynku przy ul. 11 listopada 5a  biblioteka miejska  została przeniesiona na czas remontu  do budynku szkoły podstawowej przy ulicy Tysiąclecia 11 (wejście za placem zabaw).
Z przyczyn lokalowych i technicznych nie ma możliwości korzystania z czytelni oraz dostępu do internetu.

 

 

Ochrona danych osobowych

Funkcję Inspektora Ochrony Danych Osobowych w Miejskiej Bibliotece Publicznej
w Łebie pełni Pani Anna Cykman.
Kontakt e-mail: anka.cykman@gmail.com

Przetwarzanie danych osobowych

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie ich swobodnego przepływu (tzw. RODO). więcej

 

Polub nas na Facebook'u Muzyka Kontakt Kontakt Kontakt